szkoła biznesu

Napisano o tym wiele książek…Jednak dzisiaj w XXIw. potrzebna jest nam edukacja w tym zakresie jak nigdy przedtem. Dlaczego akurat teraz warto udać się do „szkoły biznesu”?

Co ona Ci da i dlaczego jest tak potrzebna?

Widzisz…każdego dnia kolejne „przedsięwzięcia” wyrastają jak grzyby po deszczu…

Jedni obiecują „biznes bez polecania”, drudzy „wpłać, klikaj i będziesz zarabiał”, jeszcze inni tworzą systemy do zarabiania…szkoda tylko, że nigdy nic w tej dziedzinie nie osiągnęli…a dzisiaj chcą uczyć innych…

Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Skąd wiedzieć, że to, czy tamto jest dobre i godne uwagi?

Skąd mieć pewność, że ludzie, którzy promują dany temat, wiedzą co robią i nie pakują Cię czasami świadomie, a czasami nieświadomie na minę?

Ja osobiście dziękuję Bogu, że na mojej drodze biznesowej ( w zakresie marketingu sieciowego), postawił przede mną ludzi, którzy wiedzieli, co mówili i żyli zgodnie z tymi zasadami. (Z resztą żyją do dziś:))

Na samym początku powinniśmy sięgnąć do korzeni biznesu jako całości. Skupię się tutaj głównie na biznesie sieciowym, w którym sam działam jednak w moim odczuciu większość biznesów, które odnoszą sukces rynkowy, kieruje się podobnymi zasadami.

Niestety Wikipedia nie daję nam tutaj jasnego obrazu (w temacie definicji biznesu).

Jednym z lepszych wywiadów jakie słyszałem na temat marketingu sieciowego jest ten przeprowadzony z „podwójnym diamentem z Amwaya” Zbyszkiem Rekiem

Polecam Ci go z całego serca, gdyż może Cię uchronić przed wieloma pseudobiznesami.

Dlaczego To Nie Jest Takie Łatwe? Może Można To Zrobić Łatwiej, Bez Wysiłku?

Wróćmy jednak do sedna sprawy. W swoim ponad 9 letnim „życiu biznesowym” przeżyłem niejedną porażkę, niejedno bankructwo. Wyszkoliłem również masę ludzi, służyłem i ciągle służę ponad 3 000 klientów…

Z wieloma z nich prowadziłem osobiste, czasami nawet dwudniowe konsultacje, aby zaszczepić w nich ducha biznesowego…

…bo widzisz…biznes sieciowy to nie suche wykonywanie codziennych czynności, to nie wykonywanie telefonów dzień w dzień…to nie zapraszanie na spotkania, to nie wysyłanie zaproszeń na Facebooku, to nie „zamykanie sprzedaży”, to nawet nie sucha prowizja, którą dostajesz na konto…( jeśli Twoje działania są „suche” to pewnie jej nie dostajesz ale to już inna kwestia)

Problem polega jednak na tym, że w większości przypadków, dana osoba, nie chce „wrócić do szkoły”. Nie, nie mówię tu o szkolnej ławce z podstawówki, czy liceum…

Aby rozpocząć i właściwie działać w branży marketingu sieciowego, trzeba całą swoją dotychczasową wiedzę „wyrzucić do kosza” i zrobić miejsce na nową…

Dlaczego?

Bo stara wiedza, poprzednie działania, doprowadziły Cię do miejsca, w którym teraz jesteś…

Nie mówię, że ono jest złe…to Ty wiesz najlepiej…jednak wiem jedno ; „jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, musisz coś zmienić w swoim życiu”, innej drogi nie ma. Ma to sens dla Ciebie?

Prawo przyczyny i skutku mówi jasno : „co zasiejesz to zbierzesz”, a czy można siać owies, a zebrać buraki? Pomyśl przez chwilę…

Jak to przełożyć na życie?

Każdy z nas żyje w jakiejś społeczności, ma jakiś znajomych, rodzinę. Ile razy jest tak, że kiedy jedna z osób z kręgu się „wychyla”, reszta próbuje ją „sprowadzić na ziemię”…znasz takie przypadki?

No tak…i co wtedy zrobić, kiedy Ty sądzisz, że warto iść inną drogą…jak przestać słuchać ludzi, którzy Cię ograniczają, czasami nawet piętnują? Jak Ty masz uwierzyć, że jest inne, może lepsze dla Ciebie życie? Skąd wziąć siłę i wiarę?

Logika, czy Emocje? Oto Jest Pytanie…

Problem polega na tym, że ludzie to w pierwszej kolejności stworzenia emocjonalne…

Oczywiście, powiesz; Super, bo potrafimy okazywać komuś szacunek, lubimy drugiego człowieka, potrafimy się wkurzyć, kiedy trzeba, okazujemy miłość, radość, szczęście…

Zgadza się, jednak nie o tym teraz mówię.

Okazuję się, że w większości przypadków, mylimy i „źle stosujemy” logikę i emocje.

No ale jak? Niektórzy teraz pewnie myślą, że są jak najbardziej logiczni…czyżby?:)

Wielokrotnie o tym mówię, na różnych seminariach, czy eventach…że jakbyśmy naprawdę posługiwali się czystą logiką np. w relacjach damsko-męskich to przecież nikt nie byłby w związku małżeńskim, prawda?:)

Jaka w tym jest logika? 🙂

O ile dobrze jest się posługiwać emocjami w życiu prywatnym (chociaż nie w każdej sytuacji), w biznesie emocje są zbędne…wielokrotnie prowadzą do opłakanych rezultatów.

Kim Jest Biznesman, Czyli Jak Odróżnić Prawdziwy, Długofalowy Biznes Od Chwilowej „Podniety” i Szybkiego, Wątpliwego Zarobku…?

Wspominałem już, że ludzie są istotami emocjonalnymi, prawda?

Otóż to…i przez to jest wielki problem…

Znasz to?

To oddziałuje na emocje…

No tak…ale przecież Ty też to robisz Marcin…też pokazujesz różne zrzuty z ekranu, prowizje itd…

No właśnie…i skąd wiadomo, który „wilk” jest prawdziwy, a który malowany?

Kiedy wchodziłem do biznesu sieciowego jakieś 8 lat temu…mój sponsor/mentor wyjaśnił mi kim jest biznesman ; człowiek, który ma LUDZI, PRODUKTY lub USŁUGI i ZYSKI…

…a najważniejszym ogniwem są ludzie…

No tak…ale przecież „trafficki, payadvertisy, czy inne monsuny”…też mają LUDZI…podobno produkt też jakiś jest…i zyski oczywiście, że są...

To, czego chcesz Marcin?

Znasz to przysłowie ; „diabeł tkwi w szczegółach?”

Tutaj jednak to są „duże” szczegóły…

Widzisz…wracamy znowu do emocji…

W biznesie sieciowym…”zdrowym” biznesie sieciowym…nie zarabia się od pierwszego dnia…nikt nie powie Ci, że zarabiasz bez polecania…,że trzeba tylko wpłacić tyle i tyle i dostaniesz taki, a taki procent…

…sorry…tego nie będzie…

Na pierwszy rzut oka, szczególnie niedoświadczonej osobie…ciężko rozróżnić, co jest prawdziwym biznesem, czymś, co wnosi wartość dla ludzi, tworzy pasywny dochód…i jest czymś, z czego można być dumnym, bo pomagasz masie ludzi…

od zwykłego HYIPA, czyli po prostu oszustwa na wielką skalę…

Czy można z tego zarobić kasę? Oczywiście…niektórzy stają się milionerami w bardzo krótkim czasie…uwierz mi jednak, Tobie to nie grozi:)

Jest to bardzo wąska grupa ludzi, która wie, co robi i w najmniej spodziewanym momencie znika z rynku…

Takim właśnie dziadostwem jest m.in

MyAdvertisingPays

TrafficMonsoon

albo kiedyś

JustBeenPaid

SiteTalk

I masę innych badziewi…

Zaznaczam raz jeszcze, tam można zarobić pieniądze, nie neguje tego…i jak wejdziesz „w dobrym momencie”, wyszarpiesz czasami nawet niezłą kwotę…

Tylko wiesz co…tu nawet nie chodzi o zarabianie…(umówmy się, że używam w domyśle tego określenia, bo nie ma to z zarabianiem nic wspólnego).

Już niedługo ukaże się nagranie z mojego wystąpienia na evencie #RakietySuper7 we Wrocławiu, gdzie dobitnie usłyszysz, co mam na myśli…

Jednak to, co chce Ci powiedzieć teraz…bo może nie zdawałeś sobie sprawy…

…jest masa ludzi, którzy wylądowali w psychiatryku…w kaftanach bezpieczeństwa…

bo sprzedawali domy, samochody, a nawet żony…(tu już trochę przesadziłem :)), aby „zainwestować” jak najwięcej w takie ścierwo…które wyglądało jak złoto…ale nim nie było…

Dlaczego To, Co Ja Robię, Jest Czymś Zupełnie Innym? Dlaczego Biznes MLM To Zupełnie Coś Innego?

O tym dowiesz się w następnym artykule…bądź czujny 🙂

Pozdrawiam

Marcin Oniszczuk

profil3

15 thoughts on “Szkoła Biznesu”

  1. Każdy ma swój rozum i każdy ma prawo decydować w czym się czuję dobrze….
    Ja osobiście testuję różne możliwości … a nie ukrywam skupiam się na projektach długo falowych ( mlm ).
    Każdy też może mieć różne zdanie na dany temat ..
    Marcin może wybrał trudniejszą drogę …. ale jest w niej mistrzem.
    Nie raz zajmował Pierwsze miejsce w sprzedaży.
    Potrafił też wygrywać nagrody na rynkach międzynarodowych …
    itp.

    Ps.Każda branża biznes jest OK … tylko trzeba być świadom że nigdzie nikt nie zagwarantuje nam Sukcesu … czy określonych wyników … zawsze jest ryzyko niepowodzenia …

    Pozdrawiam was wszystkich serdecznie i życzę sukcesów

    Wojciech Wesołowski

  2. Chyba ten artykół to lekka przesada a nawet nie taka lekka. Napisz może o czymś jeszcze na czym sie nie znasz i prowadz swoich przez to bo wodacznie Ci wierza bez sprawdzania Twoich informacji.
    Inwestowalem w duzo bardziej ryzykowne rzeczy,dużo wieksze pieniądze i zawsze bylem swiadomy tego ze moge stracic i czasmi tracilem. Swiadomosc jednak to jest podstawa i my wszyscy wiemy z jakim ryzykiem mamy do czynienia i mowimy o tym zaproszonym do programu. Jak by kazdy tak robil to by ludzie nie byli tacy sceptyczni.
    Zacznij pisac moze o ludziach przegrywajacych cale wyplaty na maszynach nie donoszac ich nawet z bankomatu do domu bo bar był po drodze. Jezeli ktos nie swiadomy wchodzi do jakiego kolwiek biznesu to straci na bank. Po to leader zeby pokazac plusy i minusy. Ty sam musisz zdecydowac. Przestancie z tym jadem. Hejtoholika już mozna sobie obejrzeć.

  3. Weszłam do S7, jaki efekt? Absolutny brak kontaktu z osobą polecającą, chciałam rekrutować, zarabiać i zonk. W każdym innym MLM ie osoba polecająca opiekuje się Tobą dopóki nie staniesz stabilnie na nogach, ale nie w S7. Zabezpiecyli się tym, że klienci opłacają składki miesięcznie, ale umowa obowiązuje na rok i zerwać jej nie można. Tylko Marcin Oniszczuk i Tomasz Damian, te umowy skończą się za rok i… wówczas zostaniecie z niczym, bo ja tej firmy na pewno już nie polecę.
    Poza tym, pokazaliście klasę (albo raczej jej brak) krytykując innych, w biznesie taka postawa bardzo się mści.

  4. Fakt, widać, że gościowi się nudzi. Zamiast pracować to traci energię na publiczną krytykę. To jakiś amator biznesu?

  5. Witam serdecznie wszystkich „marketingowców”! Obserwując tą rozmowę czatową jestem pod wielkim zdumieniem. Powiem na początku, że obserwuje poczynania Marcina od samego jego początku i zbladłem, kiedy przeczytałem ten artykuł. Z nieśmiałego chłopaka, który popełniał mnóstwo merytorycznych i ortograficznych błędów, doszedł Marcin z poziomu plebsa marketingowego do elity „gurów”. I co się stało, a stało się to, że woda sodowa delikatnie uderza do główki. Bufonizm, wszystkowiedztwo, arogancja, afiszowanie się samochodami, beszczelność w wypowiedziach i nieumiarkowanie w ocenach innych (bo przecież Marcin i elitarna spółka są najlepsi, jak mityczni herosi i tylko, i tylko oni mają przepis na SUKCES) rozczarował mnie i wgniótł mnie w glebę. Sądziłem, że Marcin i ekipa to goście, którzy zawsze będą pamiętać skąd się wywodzą, jak do sukcesu dochodzili, ale jak obserwuje te wszystkie płaczliwe historyjki Marcina i Damiana o swojej przwszłości, to teraz kimam w jakjm celu miało to służyć – otóż jedynie podkręcić ludzików aby poprzez wzrószenie i manipilacje zwerbować swoimi obietnicami jak najwięcej „frajerów” do swoich „mega” projektów. Bo przecież kasa, którą zarabiają, sami jej nie wypracowali, to ludzie pracowali na ich sukces finansowy, a nie odwrotnie. Oni tylko dają wskazówki gdzie się zapisać i ile wpłacić, a potem już z górki. Sam zarabiam przez internet już od 5 lat, a przedtem nie miałem pojęcia o internecie, nie mówie już o zarabianiu. Przyglądałem się z boku MLM (nie chce oceniać, jedynie wyciągam wnioski) i zauważyłem prostą proporcję zarobkową: co tysięczna osoba zarabia bardzo dużo, co setna wychodzi na czysto i wiąźe koniec z końcem, a reszta spragnionych i głodnych sukcesu, pełnych nadziei płaci i dokłada do tej jednej tysięcznej i jednej setnej. W MLM aby ktoś zarobił, 10 musi zapłacić, taka jest moja opinia. Sam zarabiam w bardzo nietypowymi metodami (chcę zaznaczyć uczciwymi i nieoszukańczymi) bez budowania więzi międzyludzkich i spędzania godzin na szkoleniach i tłumaczeniach co się z czym je. Nie neguje absolutnie ani MLM, ani TM i podobnych, jeżeli ktoś się spełnia i ma satysfakcję ze swojej pracy, a dotego jeszcze przynosi mu dobre pieniądze to tylko się cieszyć i gratulować. Ale jak słyszę „guru” MLM, który jedzie od „ścierw” i poniża ludzi, którzy zajmują się czymś innym niż wspomniany „guru”, deskrydetuje inne formy zarabiania, odwodzi od tego to krew mnie zalewa. Taki człowiek jak Marcin powinien być wyciszony, dawać przykład, doradzać, a nie oceniać tych, ktorym powodzi się dobrze w innym internetowym biznesie. Teraz „poukładam karty” i przepowiem Marcinowi przyszłość – dużo osób się zraziło i postawą Marcina i S7. Arogancja i brak ogłady doprowadzi do spadku zainteresowania jego osobą w przeciągu 8 miesięcy (jeżeli nie zmieni podejścia do zwykłych ludzików jak my), mniejsze wpływy na Marcina konto bedzie doprowadzało do dużej frustracji co odbije się na ludziach i w wypowiedziach. Część osób nadal będzie wierzyło w magię fortuny po imwestowaniu w Marcina projekty, ale 90% odwróci się plecami i zaleje hejtami neta. Niestety ludzie chcąc prowadzić celebryckie życie i zarabiać duże pieniądze muszą zmierzyć się z samym sobą i albo być naturalnym, pokornym trenerem, albo własna duma i „wszystkowiedztwo” pochłonie ich i wciągnie w czarna dziurę. Nie życzę tego nikomu, ale czasem porządny klaps w tyłek może obudzić człowieka z bufonady i arogancji. A jeżeli to nie pomoże to sory gregory – z takimi ludźmi nie rozmawiam i traktuje ich jak oni innych. Pozdrawiam i życzę udanego popołudnia.

  6. No (nie)stety jesteśmy świadkiem wielkiego upadku „mitu wielkiego Oniszczuka”. W całą otoczkę jaką zbudował w okół siebie jak widać nikt już nie wierzy.

    Ludzie przejrzeli na oczy i Marcin tonie. Artykuł to desperacka próba ratunku – żenujące.

  7. Trochę popłynąłeś Marcinie… 😉

    Oczywiście żaden biznes/projekt nie jest idealny – każdy ma swoje zalety i wady… bardzo mocno sobie cenię model biznesowy MLM i również buduję swój biznes oparty o ten model.

    …natomiast żeby wypowiadać się (tak negatywnie) na temat Traffic Monsoon, czy też MyAdvertisingPays, trzeba w tym temacie „siedzieć” – fakt, jest mnóstwo programów, które podobnie działają, jak te przed chwilą wymienione i tak, jak napisałeś, szybko znikają z pieniędzmi użytkowników… ale nie dostrzegasz pewnych znaczących różnic np. pomiędzy tymi dwoma projektami, a całą resztą chłamu, który się pojawia w Internecie, tylko po to, żeby zarobić na naiwności ludzi.

    Każdy biznes (nie ważne w jakim modelu biznesowym działa), niesie za sobą pewne ryzyko, że wydamy na coś pieniądze i nie zarobimy albo że dana firma upadnie np. po kilku latach i lata naszej pracy pójdą na marne… albo też może być taka sytuacja, jak w jednej z firm, z którą współpracuję, że rozwój (konieczność przebudowania systemu, oferty itd.), będzie powodem odcięcia partnerów od dochodu na długie miesiące…

  8. Niestety muszę się zgodzić z tymi opiniami.
    System ich działania (założycieli Rakiety) doprowadzi do stagnacji w rozwoju a być może do powolnego zmarginalizowania S7.
    Moim zdaniem większość ludzi, którzy dali się namówić na współpracę a część z nich na pakiet platynowy bardzo tego żałuje, a pokażą to po upływie 12 miesięcy przez rezygnację z pakietów.
    Wiem również, że Marcin nie dotrzymuje danego słowa ludziom, których zmanipulował i wprowadził do swojej struktury.
    Jest to podłe, prymitywne i prostackie, ale czego można się spodziewać po człowieku, który mówiąc, że będzie pomagał nowym osobom, myśli tylko o swoich korzyściach. I kiedy tylko podpiszesz umowę ma cię w d..ie i mami obietnicami następnych. A ty jeleniu płacz i płać.
    Tak postępuje pewien typ ludzi ale nie chcę się na ten temat rozwodzić.

    Dziwię się tylko Danielowi, który inwestując w ten biznes godzi się na takie nieodpowiedzialne działania i nieprofesjonalną obsługę klientów i nowych NP, ryzykując szarganiem opinii swojej i firmy S7.

    PS. I nie obrażaj się Marcinie bo mój wpis (myślę, że również inne) jest wynikiem obserwacji i ma służyć jako impuls do analizy Waszego postępowania w stosunku do innych, puki nie jest jeszcze za późno.
    Niepoważne jest też Twoje chamskie podejście do ludzi, którzy wyrazili krytyczną opinię na Twój temat

    Pozdrawiam

  9. Dzięki Marcin za twą bogatą wiedzę i uświadomienie nam….no do końca nie wiem czego rozwiń bardziej bo na początku się zgubiłem …. Polonistka moja zawsze pytała „co miał autor na myśli” ja dalej nie umiem na to odpowiedzieć czy to rozpacz czy żal przemówił przez autor …. szkoda że nie pokora i dystans do tego co zostało napisane ….. czytają dalej już wiem o co autorowi chodzi hmmm moja myśl … pakiet medyczny jest na rok minimum zgodzicie się ….tak…dzięki płacisz a korzystasz z niego ile razy w roku raz dwa chyba że ktoś ma poważny problem ok… dalej po roku czasu cześć ludzi się wypisuje bo po co ładować kasę w coś co nie jest nam potrzebne gdyż i tak zapłacimy min 50 zł za wizytę wiec przestaje nam się to kalkulować a co Polak mądry na to nie przedłuża „kontraktu” i przestaje płynąć wacha do autka a kierowca frustrat łapie się metod poniżej godności by odmienić ten stan pustego baku…za czym idzie besztanie opluwanie i jak lubią wyborcy szkalowanie mam zaledwie 30 lat pracuje w handlu od prawie 15 od dziecka kombinowałem (nie kradłem) by było lepiej ale nigdy przenigdy nie robiłem brudnej konkurencji chcecie wiedzieć czemu….bo to poniżej godności jak ktoś wypływa na brodzik inteligencji to szybko się rozbije …..z mojej strony tyle Pozdrawiam KUMATYCH 🙂

    1. Zapraszam do kolejnego artykułu i mam nadzieję, że zrozumiesz o czym mowa…
      Idąc Twoim tokiem myślenia…OC płacisz i ile razy z niego korzystasz?:)
      Masz to na wszelki wypadek tak?
      Tak, czy inaczej tu nie chodzi o to, czy biznes, który promuję jest najlepszy na świecie…
      Jest po prostu biznesem, a nie bzdurą czy zwykłą piramidą finansową…

  10. Ja oceniam ludzi przede wszystkim po wyglądzie. Dopiero później słucham, co mają do powiedzenia. Znając dobrze biomechanikę człowieka, jego budowę, psychologię ruchu, można się dowiedzieć o drugim człowieku znacznie więcej, niż on sam o sobie powie. Dlatego wiem, jakim typem człowieka jest Marcin, Rafał czy Tomasz, którzy działają w S7. Widzę ich obyczaje, wartości, którymi się kierują, słabości, z którymi walczą bądź którym się poddają i to, jakimi są naprawdę ludźmi. Znam również ich preferencje kulinarne, relację z rodzinami, najbliższymi i schorzenia, które przebyli. Nie powiem jednak o tym ani słowa bo nie jestem do tego upoważniony. Są to też ich sprawy osobiste i intymne. Część ludzi ich wielbi, część nienawidzi i „hejtuje”. Ja osobiście nie działam w S7, ale nieraz czytam ich artykuły, oglądam filmiki, itp. Czasami można coś dla siebie z tego wyciągnąć, czasami nie. W ostatnich miesiącach bardzo aktywnie działają, stają się coraz bardziej rozpoznawalni – i jak to bywa, jedni im gratulują inni zazdroszczą, jeszcze inni (np. ja) są neutralni. Przeraża mnie natomiast fala hejtu i jadu, którą wylewają inni. Niestety przyzwoity poziom i kultura dialogu w komentarzach, już dawno wzięły w łeb. Jestem ciekawy, czy ci, którzy wyzywają Marcina i jego kolegów, rzeczywiście spróbowali z nimi działać i kompletnie rozczarowali się?

  11. Widziałem webinar waszego guru z S7 Kubacha nonstop podkreślał, że jeśli czegoś bardzo pragniesz wystarczy, że o tym będziesz myślał, i twoja podświadomość zrobi RESZTĘ. Polecam S7 nic ni trzeba robić tylko długoterminowo myśleć wyniki przyjdą same szczególnie jak się ma nad sobą takich wspaniałch liderów jak Marcin Oniszczuk:) Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.